Korporacje
Duży klient musi raportować i dlatego pyta o ślad węglowy swoich dostawców. Kto potrafi odpowiedzieć, zostaje w przetargu. Kto nie potrafi, wypada, choć sam żadnej dyrektywie nie podlega.
Odpowiedzią jest zwykle PDF z ikonką listka i zdjęciami z banku zdjęć. Wszyscy wiedzą, jak to wygląda, łącznie z tym, kto to czyta. A deklaracja bez pokrycia jest dziś gorsza niż brak deklaracji, bo sprawdza się ją w pięć minut.
Reportaż z miejsc, w których powstają liczby z raportu. Sortownia, kotłownia, magazyn odpadów, oczyszczalnia. Tego nie zrobi się w edytorze graficznym, bo trzeba tam pojechać.
Film nakręcony u kontrahenta, o którym raport i tak musi coś napisać. Emisje pośrednie to zwykle większość całego śladu firmy i jednocześnie ta część, którą najłatwiej zbyć ogólnikiem.
Te same ujęcia z tych samych punktów, powtarzane co roku. Po trzech latach powstaje coś, czego nie da się podrobić.
Zamiast wysłać raport, przywieźć audytora, klienta i człowieka z banku na miejsce. Pół dnia, konkretne przystanki, konkretni ludzie przy nich. W relacjach B2B decyduje jedna albo dwie osoby. Jedno takie popołudnie działa mocniej niż trzy raporty, bo te osoby tam były.
Załącznik do oferty, którego konkurencja nie ma, bo ma tylko plik. I materiał, który przechodzi weryfikację audytora, bo pokazuje proces, a nie jego opis.
Ta sytuacja jest hipotetyczna. Problem — nie. Jeśli rozpoznajesz w niej własny, porozmawiajmy.
Korporacje
film.
Dowód, nie deklaracja, Wizyta u dostawcy, Rejestr zmiany, Wizyta
sytuacja hipotetyczna.