Samorząd
Lipiec i sierpień na granicy przepustowości. Od października do maja zamknięte lokale, pusta baza i infrastruktura, za którą płaci się przez pięćdziesiąt dwa tygodnie. Lokalne firmy nie zatrudniają na stałe, bo nie mają na czym. Młodzi wyjeżdżają, bo nie ma całorocznej pracy. To jest właściwy koszt sezonowości, nie utracony przychód z noclegów.
Standardowa odpowiedź to festiwal poza sezonem. Kupiony z półki wygląda tak samo w każdej gminie, przyciąga wyłącznie mieszkańców powiatu i po trzeciej edycji przestaje być powodem do przyjazdu.
Badanie prowadzone poza sezonem, nie w lipcu. Co tu działa w listopadzie i kto to robi.
Pustka poza sezonem jest zasobem, którego nie da się skopiować w mieście, ale tylko wtedy, gdy wydarzenie jest z niej zrobione. Ograniczona liczba uczestników, miejsca niedostępne w szczycie, termin wyznaczony pogodą albo zjawiskiem przyrodniczym. Odwrotnie niż w festynie, gdzie im więcej ludzi, tym lepiej.
Dokumentacja oddana gminie, żeby od trzeciej edycji prowadziła to sama.
Jedyny wiarygodny materiał na edycję drugą. Atmosfera i twarze uczestników, nie wypowiedzi organizatorów przed banerem.
Gmina przestaje konkurować ceną w sezonie i zaczyna sprzedawać termin, którego nie ma nikt inny. Lokalne firmy dostają powód, żeby nie zamykać na osiem miesięcy.
Ta sytuacja jest hipotetyczna. Problem — nie. Jeśli rozpoznajesz w niej własny, porozmawiajmy.
Samorząd
wydarzenie.
Inwentaryzacja listopadowa, Format zbudowany z ograniczeń, Model do przekazania, Dokumentacja pierwszej edycji
sytuacja hipotetyczna.